Słowo

Czy jest jeszcze dziś miejsce na słowo? Czy żyjemy w świecie, w którym słowo jest tyle warte, ile ktoś może za nie zapłacić? Czy jest jeszcze słowo prawdziwe? Czy liczy się już tylko to, co ja mogę powiedzieć? Czy warto jeszcze słuchać słów innych?

Dużo pytań. Zapewne w dyskusję o słowie nie powinienem się mieszać. Czy moje słowo jest coś warte? Czy sam go nie niszczę przez kłamstwo, zazdrość, pychę…? Ale jednak spróbuję. Może tych kilka słów o słowie będzie znaczyło coś więcej niż tylko zbiór pustych znaków…

Słowo zdradzone. Okłamywane. Prześmiewane. Za plecami szeptem kaleczone. Jak ciężko dzisiaj usłyszeć od kogoś dobre słowo – płynące z serca, przez rozum do ust… Aby zdobyć medialną popularność trzeba wszak kogoś opluć, kogoś wyszydzić, zmieszać z błotem. Dobrego słowa nikt nie będzie słuchał, bo przecież nikt go nie rozumie. Nie uczyli o nim w szkole, nie ma o nim wzmianek w radio, telewizji, Internecie. A nawet jeżeli już są, trzeba by chyba od nowa uczyć się języka. Nasz stał się zbyt tępy, zbyt ostry, zbyt wulgarny by zrozumieć delikatność słowa, by zrozumieć harmonię mowy…

Dziś słowo ma być sługą ludzkich pożądliwości a te są coraz bardziej chciwe ludzkich łez. Chciwe igrzysk ludzkich niepokojów i lęków. Byle tylko zaspokoić własne aspiracje, byle tylko zepchnąć kogoś w zapomnianą krainę prawdy. Są jeszcze marzyciele, którzy twierdzą, że wiedzą gdzie ona jest, ale ich prawdę należy włożyć między bajki. Bo przecież prawdziwe jest każde słowo! W końcu wypowiadam je ja, nieomylny-pan-świata. Fałszywym może je uczynić, co najwyżej zamknięte ‘u’ lub błąd w ‘rzabie’…

Słowo ma się mierzyć z drugim. Ma pomóc uczynić go słabym na tyle, by uległ lub zginął. Nie ma gorszej śmierci niż ta przyniesiona przez obmowę, najstarszą córkę zdrady i kłamstwa. Przychodzi bardzo cicho i wypowiadając słowo kocham niszczy to, co wrażliwe i święte.

Będę milczał, by Słowa nie budzić.
Wczoraj miało kolejny ciężki dzień.
Wykorzystali je lubieżnie i wypluli.
Ciągnęli po mieście, by pokazać,
jak dobrze, gdy ma wreszcie zakneblowane usta.

Siedzi teraz wytarte w starym zniszczonym fotelu.
(Pociesza je ten fotel, który pewnie więcej wycierpiał).
I w śnie o młodych latach wspomina
czasy przed czasem, Słowo przed słowem…
Och! Co to były za lata!

Nikt nie liczył słów, bo razem zliczone
były więcej warte niż wszyskie wielkie fabryki.
Tworzyły. W pustce były całe białe i czyste.
Jak śnieg, co leci z nieba, by złączyć się z ziemią
ale nie zdąża, bo wiatr unosi go znów wyżej i wyżej…

Zapracowane Słowo odpoczywa na emeryturze.
Niska jest, bo szybko je zwolnili.
Nie potrafiło kłamać, a szef lubił komplementy.
Milczało więc. A cisza była nieznośna na tym przesłuchaniu.
Skończyło się jak zwykle. Ktoś umył ręce a Słowo przepadło.

Otagowane , , , , , ,

Budować na prawdzie

Potrafimy budować piękne koncepcje, z łatwością doradzamy, próbujemy kierować życiem innych. Bez problemu przychodzi nam mówić o czymś, w co sami i tak nie wierzymy. I tak powstaje wielka nadbudowa. Niejednokrotnie znacznie bardziej pociągająca niż prawda. Kusi nas wszak to, co pozornie nieosiągalne, co nie wymaga włożenia odrobiny wysiłku, zaangażowania.

Tylko jaka jest wartość owej nadbudowy? Opartej na kłamstwie, czy może bardziej eufemistycznie – na półprawdzie… Świat półprawd to świat bardzo szary, w którym nic nie jest pewne, w którym na nic i na nikogo nie możemy liczyć. Każdy szuka swej nory – jedynej powierniczki tego, o czym nikt inny nie powinien wiedzieć…

Jesteś moją siłą w zmaganiu,
Światłem wśród strachu nocnego.
Przychodzisz z mocą leczyć me słabości.
Obficie napełniasz to, co we mnie puste.

Przynosisz uśmiech w zwątpieniu,
Spokój tam, gdzie ufność niemożliwa.
I gdy chcę odejść szepczesz zraniony -
Zostań, jeszcze nie czas płakać…

Ratuj mnie, gdy brak już siły,
Podnoś z upadku, bym nie skłonił głowy.
Otwórz me serce, by bardziej kochało.
Otwórz me wargi, by ciszej milczały.

Otagowane , , , , , , , ,

Dlaczego uważać? – ACTA

Ostatnie tygodnie zdominowały spory o różne międzynarodowe porozumienia mające na celu ochronę praw autorskich, bądź prościej – jak sądzi większość – cenzurę Internetu. Sprawa w jakiś sposób dotyka każdego, kto coś tworzy, publikuje, stąd krótki głos w tej sprawie i próba ujęcia od strony moralnej.

Na początku należy zaznaczyć, że sytuacja nie jest prosta – ma wiele wątków, odniesień. Trudno zatem ferować ostateczne wyroki w stylu – “koniecznie tak” lub “oczywiście nie”. Warto jednak zwrócić uwagę, by sprawę rozważać w sposób rozsądny, pozbawiony nadmiaru emocji. Wzajemne oskarżenia nigdy nie przynoszą niczego dobrego, przynajmniej gdy nie są konstruktywne a tak się ostatnio niestety dzieje. Wszelkiego rodzaju próby wymuszenia czegoś na kimś, zawsze będą prowadzić do uszczelniania stanowisk i zamykania się na rozmowę. Protest tak jawny, jak chociażby blokada strony czy innego medium, powinien być ostatecznością. Prawdziwą “ostatnią deską ratunku” a nie jedynie próbą manifestowania siły czy umiejętności. Warto wyczerpać drogi “pokojowe”, które zazwyczaj okazują się nie tylko prostsze, ale i skuteczniejsze.

Kolejny aspekt – piractwo w sieci. Ktoś powie – zawsze było i zawsze będzie. I zapewne jest to prawda, bo szarej strefy nigdy nie usuniemy. Na tym właśnie polega, że działa poza prawem – ucieka przed nim, ukrywa się i zasadniczo nie daje się złapać. Istotniejsze jest jednak by pamiętać, że to co można, nie zawsze przynosi korzyść. Trzeba podejmować mądre decyzje – dobre decyzje, które będą sprawiedliwe i uczciwe. Potrzeba bowiem nam dziś sprawiedliwości zarówno w stosunku do samych siebie, jak i do innych. To warunek budowania zdrowego społeczeństwa.

I wreszcie to, co najważniejsze. Za nieuczciwe i niegodziwe należy uznać wszelkie próby ograniczenia dostępu człowieka do prawdy. Jest to niezbywalne prawo osoby, które wynika bezpośrednio z jej godności. Kłamstwo, czyli brak prawdy, jako zasada przyjmowana w jakiejkolwiek instytucji zaufania publicznego budzi w nas zdecydowany opór. Chcemy, by ci których wybieramy w powszechnych głosowaniach, byli faktycznie naszymi reprezentantami. Od reprezentanta wymaga się zaś, by zdawał raport ze swojego “włodarstwa” – nie można w nim niczego ukrywać ani pomijać. Autorytatywne ocenianie jakichkolwiek treści, jako niewłaściwych, kłóci się z ludzką wolnością. Człowiek ma prawo, by w granicach określanych przez etykę i chrześcijańską moralność, w  y  b  i  e  r  a  ć.

Trzeba uważać, by nie zapędzić się w iluzorycznych próbach zastąpienia Boga, zastąpienia ludzkiego osądu moralnego. Nie da się człowieka zaprogramować. Nie da się go zamknąć w ramach czyjegoś systemu myślenia. Mamy rok 2012 – miejmy nadzieję, że Orwellowski “Rok 1984″ to już historia…

Otagowane , , , ,
Follow

Otrzymuj każdy nowy wpis na swoją skrzynkę e-mail.